Miniony weekend - dlugi weekend- minal bardzo przyjemnie.
Mialam mnostwo planow, pomyslow lecz i tak zdecydowalam o wszystkim w ostatnim momencie.
Mialam jechac do NYC, myslalam o odwiedzeniu jakiegos egzotycznego miejsca badz bbq ze znajomymi.Ostatecznie wybralam zaproszenie znajomego na farme, do NY.
Wyjechalam w sobotnie poludnie. Zatankowalam samochod i ruszylam autostrada przemierzajac ponad 180mil.
Oczywiscie nie bylaby to udana wyprawa, gdybym sie nie 'zgubila' (wiedzialam to juz na poczatku) ale ze GPS w mojej glowie dziala lepiej niz ten w samochodzie, szybko znalazlam dobra droge.
Osobnika, do ktorego jechalam, o moim przyjezdzie poinformowalam 15mil przed jego miejscowoscia. Chyba nie musze mowic, ze sie zdziwil z mojego szybkiego przyjazdu.
Seamus kilka dni temu przeprowadzil sie z miasteczka do ..lasu, lecz wylacznie na czas letni. Kocha zwierzeta i nature i bardzo mu sie tam podoba.
Seamusa poznalam podczas mojego drugiego tygodnia w Bostonie. Gdzie? Na ulicy!
Jak widac zwykly usmiech moze zdzialac wiele :)
(ten spinacz na zdjeciu to przewodnik pradu. Tak. Wpadlam na ten plot pod napieciem. Bolalo.)
Po zapoznaniu okazalo sie, ze mieszkamy 2 ulice od siebie! To byl moj Pierwszy Amerykanski kulega - w dodatku nowojorczyk!
Owy S. jest przede wszystkim rezyserem/operatorem kamery, a takze fotografem i specjalista w naswietlaniu.
Ukonczyl jedna z najlepiej cenionych szkol artystycznych - Emerson College (uwierzcie na slowo, poziom maja niesamowity)
lecz mimo tego wciaz ma problemy ze znalezieniem stalej pracy (teraz pracuje "part-time") dlatego postanowil spedzic wakacje w taki a nie inny sposob.
Dzieki temu mialam wiec okazje zobaczyc w jaki sposob amerykanie hoduja swoje zwierzaki.
Niestety nie posiadam wielu zdjec zwierzat, poniewaz gdy przyjechalam od razu poszlismy je karmic i nie pomyslalam o zabraniu aparatu z samochodu.
Byly kaczuchy, kuraki, kozy, barany, swinie, krowa, kon.... Kazda grupa zwierzat mieszka w innej czesci lasu, wiec aby ulatwic poruszanie sie, farmer posiada swoj samochod. Szybciej i wygodniej.
Co mnie w pewnym sensie zaskoczylo, to elektryczne ploty. Wszystkie zwierzeta sa otoczone takim plotem.
Plantacja warzyw
Natknelam sie tez na troche sprzetu rolniczego zostawionego w lesie
Ogolnie rzecz biorac miejsce, w ktorym spedzilam 2dni jest przepiekne. Wyobrazcie sobie moja mine, gdy spacerujac po lesie z Seamusem nagle zobaczylam to:
Rzeka HUDSON! liczaca 507km, przebiegajaca przez caly stan NY.
Spedzilam tam troche czasu i korzystajac z pieknego zachodu slonca, pstrykalam zdjecia.
Gdy ja zaabsorbowana pieknymi widokami robilam zdjecia, Seamus ucinal sobie drzemke na hamaku
Po ciezkiej pracy ze zwierzetami kapiel w basenie z widokiem na Hudson River - to dopiero rarytas!
Czas w tym cudnym miejscu uplynal mi niesamowicie szybko!
Niczym sie obejrzalam, trzeba bylo sie pozegnac.
Z panem S.
i jego uroczym psem Scodakiem, ktorego osobiscie wrecz uwielbiam!
Milo bylo. Moze jeszcze kiedys odwiedze tego Delikwenta, bo chcac nie chcac wciaz lubimy swoje towarzystwo :)
Lecz jesli wybiore sie tam po raz kolejny, z pewnoscia wezme ze soba jakies towarzystwo, bo mimo wszystko kilka godzin spedzonych samotnie na autostradzie wcale nie jest takie sympatyczne.
Z racji, ze nie mialam towarzysza, duzo (za duzo) myslalam, sluchalam porysowanych plyt, bo radio kiepsko odbieralo i popstrykalam zdjecia. Wybralam tylko kilka 'najlepszych', bo reszta jest calkowicie ucieta albo widac wylacznie niebo. Tak, skupialam sie na kierowaniu a nie na robieniu zdjec.
Swoja droga jest gdzies zakaz robienia zdjec w czasie jazdy samochodem? :)
Rodzinne miasteczko Seamusa.
Jak widzicie Stany to nie tylko wysokie wiezowce
Ale zdecydowanie Stany to cudne autostrady po ktorych uwielbiam jezdzic!
Udane 2 dni.
Ale jak na poczatku posta wspomnialam, byl to dlugi weekend. Na deser zostawilam Memorial Day. - coming soon :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz