Nie bede owijac - Czwartek, godz. 3. Dzwoni Paula:
"Alina, mam 2 bilety na Macy Gray - dzisiaj w Bostonie!
*No co Ty! Po ile?
ZA DARMO!!"
Okazalo sie, ze jeden z coachsurferow je wygral, ale nie chcial isc, wiec je nam oddal. Czyz nie genialnie?

*Macy zmieniala kreacje kilka razy w ciagu wystepu
Prywatny, kameralny koncert Macy Gray (dla gejow i lesbijek:D). Miejscowa wymarzona, klimat niesamowity.
Zaspiewala wszystkie moje najulubiensze piosenki, porwala publicznosc, ktora tanczyla, klaskala, spiewala. Publicznosc czyli ludzie w garniturach z krawatami wokol szyji. Nie mialysmy pojecia, ze trzeba sie jakos specjalnie odpicowac, dlatego nieco wyroznialysmy sie z tlumu, ale nie mowie ze bylo nam z tym zle :p
Wiecie co w tym wszystkim jest najpiekniejsze?
W Polsce nawet nie mialabym mozliwosci, zeby wybrac sie na taki koncert. A jesli nawet udaloby mi sie zdobyc bilet, musialabym za niego slono zalpacic. A tu? Wszystko jest 'ot tak' PSTRYK i masz. Nie ma czegos takiego, ze "nie moge", "to jest poza moim zasiegiem". NIE. Tu jest wszystko na wyciagniecie reki.
I zaczynam wierzyc, że słynne "od zera do milionera" jest możliwe w Ameryce.
To jest kraj, gdzie właściwie nie ma rzeczy niemożliwych. Wszystko naprawdę zależy od wielu czynników: trochę szczęścia, trochę wsparcia kogoś bliskiego ale najwięcej od nas samych. Ile to gwiazd show-biznesu zaczynało od niczego a ludzie ci doszli do ogromnej popularności. Chyba muszę zwiększyć swoje oczekiwania-:)
Wczoraj mialam umowione pierwsze-darmowe-lekcje tanca. Wydawalo mi sie,ze wiem gdzie mam isc. A jak sie okazalo na miejscu - bylam kompletnie gdzie indziej.
Zaczelo padac -ja bez parasola. Ludzie nie wiedza o co mi chodzi. Cale szczescie hostka przyszla z pomoca, znalazlam mape i biegusiem na drugi koniec parku. Jestem na miejscu. Leje. Ale studia nie widze. Pytam gosci pod krawatem -nie wiedza, ale jeden z nich wyciaga telefon, szuka lokalizacji po czym dzwoni do studia i pyta gdzie to jest. Ide o zaklad, ze w PL nigdy nie uswiadczylabym takiej uprzejmosci.
Ku mojemu zdziwieniu okazalo sie, ze studio jest...w Hotelu PLAZA. "O k*rwa" pomyslalam. Wchodze, zostaje sprawdzona i oddelegowana do windy. Objechalam kilka pieter zanim to znalazlam. Oczywiscie nie mowiac juz o polgodzinnym spoznieniu.
Od razu podchodzi do mnie mlody instruktor, zabiera na prywatna lekcje (moim skromnym zdaniem byla banalna. Uczyl mnie jak kroki stawiac.
Po czym zostalam przekazana w rece kobitki od spraw finansowych. Jak zobaczylam cene od razu zrezygnowalam. Na ich stronie byla to stawka niesamowicie niska - na zywo okazala sie 10razy wyzsza!
Wychodzac smialam sie sama do siebie. Jesli chcesz zobaczyc jak wyglada Hotel PLAZA od srodka - zapisz sie na probna lekcje tancow. haha
Do mieszkania wrocilam przemoczona, gdyz nigdzie nie moglam kupic parasola, a panterkowego nie chcialam (w tym momencie przed oczyma stanela mi postac Rrrene :D)
Ostatecznie zakupilam parasolke w CVSie - CZERWONA!! Zawsze chcialam miec czerwona parasolke :)
O wczorajszym wieczorze, a raczej o przebiegu calego weekendu napisze w kolejnej notce, bo ta bylaby zbyt dluga :)
Beauty in the world :)
Powiem jedno: DOBRZE MI TU. ...:)))
i masz, masz swoja czerwoną parasolkę!
OdpowiedzUsuńcieszy mnie ogromnie Twoje szczęście.
ale wiesz o tym, że by na imprezie ujrzeć moją postać w TEJ panterce, będziesz musiała jednak wrócić Tu ;] ?
OdpowiedzUsuń